zostawić w tyle wszystkie uczucia,
miło cię było poznać,
lecz zawiodły mnie moje przeczucia.
nie będę uzależniona od ciebie,
nie stracę siebie, przez twoje ja,
straciłam wszystkie nadzieje,
zwłaszcza, że twoim ty, nie jestem ja.
moje my nie istniało,
pokazałeś to wtedy,
plotki o tobie, to co się działo,
były prawdą niestety.
a może to nie ty byłeś?
czy znałam cię?
zadaję sobie to pytanie,
bo nie pamiętam byś się przedstawiał.
tak jak malarz tworzy obraz,
tak jak pisarz tworzy pieśń,
tak ja byłam twoim stwórcą,
teraz o tym wiem.
dopasowałam cię do rubryk,
wpakowałam między wiersze,
dobrałam niedobory,
odjęłam dodatki.
byłeś czysty, jak ze szkła,
sprawiałeś, że mowę traciłam.
a głowa moja pełna myśli,
martwiła się o ciebie.
po co?
nawet raz nie zrobiłeś czegoś dla mnie,
nie pokazałeś, że ci zależy,
nie powiedziałeś, że doceniasz
i że się dla mnie zmieniasz.
i tak twoja wersja idealna,
z pozoru nieskazitelna,
zaczęła ranić mnie,
rozdzierać od środka.
ale nie przejmuj się,
to nie twoja wina,
przecież to nie tak.
gdybym cię nie stworzyła,
bólu byłby brak.